Aktualności
  • slajd_1
  • slajd_2

         Jako kleryk, Marcin podjął pustelnicze życie, gromadząc wokół siebie innych pustelników i założył w Ligugé, pierwszy w Galii klasztor. Jego cnotliwe i ascetyczne życie, pełne miłości dla bliźniego, zwróciło uwagę hierarchów kościelnych, którzy postanowili uczynić go ok. 371 r. - biskupem w Tours. Uwaga! i w tym momencie w życiu Świętego, pojawiają się gęsi.

          Marcin, który nie chciał żadnych zaszczytów, ukrył się więc gdzieś w pobliżu gęśnika - ale nic z tego! Gęsi podniosły głośnym gęganiem alarm, który zwrócił uwagę na ukrywającego się i posłańcy mogli mu przekazać radosną nowinę. Od tej pory atrybutem świętego stała się świętomarcińska gąska, która często się pojawia na wizerunkach Marcina. W ten to sposób Marcin został biskupem, a gęsi przeszły do historii. Stały się też głównym - daniem w dzień świętego - czyli 11 listopada.

          W całej Środkowej Europie, Polsce, Anglii, Czechach, święta ku czci Marcina wiązały się przede wszystkim z bojem i pieczeniem gęsi. 11 listopada organizowano wielkie uczty, podczas których zjadano duże ilości gęsiny i pieczywa, a całość popijano gorzałką, piwem i grzanym winem. Jak nakazywała świętomarcińska tradycja, w dniu poświęconym patronowi gęsi, ludzie powinni się dzielić z najbiedniejszymi - jadłem i napitkiem. Taką postawę doskonale oddaje też legenda o świętomarcińskich rogalach, wg której św. Marcin  ponoć na białym koniu, zawitał też do Poznania, gdzie rumak zgubił podkowę, która stała się wzorcem dla poznańskich cukierników, którzy zaczęli wypiekać pyszne rogale.

         Tradycja świętomarcińskich uczt, zachowała się w niektórych regionach na Pomorzu, gdzie do tej pory organizuje się wystawne biesiady, a z pieczonych gęsi, a dokładniej z ich kości, wróży się pogodę na nadchodzący rok. Dawniej w Polsce, dzień świętego Marcina oznaczał także koniec wszelkich robót w polu i od tej pory nie można już było zajmować się rolą. Wierzono bowiem, że na skutek zakłócenia zimowego wypoczynku ziemi, może ona w następnego roku nie wydać żadnych plonów.

         Swoje prace kończyli także rybacy, którzy przed 11 listopada zwijali wszystkie sieci, tak by podczas ich pracy nie zaskoczyły ich pierwsze jesienne przymrozki. W dniu świętego Marcina, po raz ostatni przed zimą, wypuszczano na pastwiska bydło, które o zmierzchu zaganiano z do obór, uderzając lekko zwierzęta brzozową albo świerkową gałązką, nazywaną - „marcinką”.

        Od dawna polscy hodowcy i producenci gęsi starają się, by stały się one narodową potrawą, podobnie jak amerykański indyk, jest tradycyjnie od 1565 r., spożywany w USA, każdego 4 listopada w Dzień Niepodległości Stanów Zjednoczonych.

      Wg komunikatu "Agrobiznes" w TVP, producenci gęsi już dawno nie mieli tylu powodów do zadowolenia z powodu wzrostu eksportu oraz krajowego spożycie i co najbardziej cieszy „gęsiarzy” - rosnących ceny, które teraz, na początku sezonu, są rekordowe. Zastanówmy się jednak czy jest się tak naprawdę z czego cieszyć? Z tego samego komunikatu bowiem wynika, że „jeszcze trzy lata temu, statystyczny Polak zjadał 17-18 gramów tego mięsa, a dziś 2-3 razy więcej” tj. w „porywach” - nieco ponad 50 g/rok. I dalej:  „Gospodarstw nastawionych na tę produkcje przybywa z roku na rok, bo gęsina bardzo dobrze sprzedaje się do Niemiec, a kontrakty gwarantują rolnikom stały zbyt”. Tymczasem pogłowie gęsi w Polsce, to niecały 1% krajowego pogłowia drobiu, będąc zatem niszową produkcją. Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz informuje, że od stycznia do sierpnia 2017r.,wylężono 6.322.400 piskląt gęsich, a rok wcześniej 8.060.6 czyli o 21.6% mniej niż w ubiegłym roku. Cały zatem ratunek w eksporcie gęsiny do Niemiec, którą nasi sąsiedzi zza Odry, zajadają się tradycyjnie na Nowy Rok i oby nie stracili apetytu, bo na polskich konsumentów nie ma co liczyć.

        Mimo wszystko 11 listopada – w nasze najważniejsze narodowe Święto Niepodległości, warto zadbać o polskie tradycje. Kiedyś świętowano ten ważny dzień w rodzinnej atmosferze, śpiewano patriotyczne pieśni oraz biesiadowano przy marcińskich rogalach i gęsinie, która na św. Marcina była potrawą tak ważną, jak pierogi z kapustą i grzybami na stole wigilijnym. Aby tradycji stało się zadość, upieczmy tę naszą, narodową gęś i powspominajmy stare czasy.

image002

Pieczona przez polskie i czeskie gospodynie świętomarcińska gęś „faszerowana” jest jesiennymi jabłkami i podawana jest z kminem i czerwoną kapustą.

 

Prof. dr hab. dr h.c. Stanisław Wężyk

 

Polski Oddział Światowego Stowarzyszenia Wiedzy Drobiarskiej PB WPSA

ul. Wołyńska 33, 60-637 Poznań
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
 

NIP 781 188 01 68
REGON 302200544
nr konta 29 1240 3493 1111 0010 4715 7568
Bank Pekao SA II Oddział w Bydgoszczy

 

Mapa dojazdu:

mapa